|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzień I. Jak nie pomylić seksu z miłością"I tutaj znów wyrasta to zagadnienie, które już zostało naświetlone uprzednio: wartość seksualna, która w różnej postaci stanowi jakby ośrodek krystalizacyjny zmysłowo-uczuciowych przeżyć erotycznych, musi być mocno zespolona w świadomości i woli z odniesieniem do wartości osoby, tej osoby, która niejako dostarcza treści tamtych przeżyć. Wówczas dopiero można myśleć o zjednoczeniu osób i o ich przynależności. Bez tego zaś „miłość” ma znaczenie tylko erotyczne, a nie ma znaczenia istotnego, czyli osobowego: prowadzi do zjednoczenia seksualnego, ale bez pokrycia w prawdziwym zjednoczeniu osób. Sytuacja taka ma charakter utylitarny, o wzajemnym stosunku osób stanowi realizacja tego, co mieści się w słowie „używać” (uwzględniając zwłaszcza drugie znaczenie tego słowa). Wówczas x przynależy do y jako przedmiot użycia, a x dając y sposobność użycia stara się sama znaleźć w tym jakąś przyjemność. Nastawienie takie po obu stronach jest z gruntu przeciwne miłości, a o zjednoczeniu osób nie można wówczas mówić. Wręcz przeciwnie - wszystko jest jakby przygotowane do konfliktu obustronnych interesów, czeka tylko na wybuch. Do czasu tylko można ukryć egoizm - egoizm zmysłów czy też egoizm uczuć - w zakamarkach fikcyjnej struktury, którą z całą pozornie dobrą wiarą nazywa się „miłością”. Z czasem jednak musi się okazać cała nierzetelność tej budowy. Jest to zaś jedno z największych cierpień, gdy miłość okazuje się nie tym, za co się ją uważało, ale czymś wręcz przeciwnym." [s.114] Jest coś zadziwiającego w tym tekście Karola Wojtyły. Szczególnie ta pewność w ocenie sytuacji seksu bez miłości. A przecież seks wynika z naszej zwierzęcej natury, jest elementem w procesie powielania się samolubnego genu. Samo w sobie przekazanie życia powinno być wartością. Tak jest w świecie zwierząt. Ale nie tak patrzy Wojtyła. Seks i prokreacja powinny wynikać z miłości. Z tego wynika, że nie jest wszystko jedno dla nowopoczętego życia ludzkiego, w jakim akcie prokreacyjnym się pocznie. Nie jest to obojętne dla osób przeżywających intymne zbliżenie, w jakiej sytuacji się to dokonuje. W podsumowaniu Wojtyła mówi o związkach, które wtedy okazują się nietrwałe. A rozpad szybko pogłębionego związku okaże się zranieniem. A nowe życie? Wystarczy zadać sobie pytanie, w jakiej atmosferze chcielibyśmy, aby nasze życie zostało poczęte. Czyż nie jest dla nas, dla naszej świadomości i podświadomości ważne, jak to było… Nie chodzi tu o wartość życia ludzkiego jako takiego. Chodzi o to, czy ludzkie życie poczęło się w ludzkich warunkach. Czy w ogóle pragniesz zjednoczenia? Tak? A jeśli tak, to jakiego? Opisz, o jakim zjednoczeniu marzysz. piątek, 23 kwietnia 2010, prorekolekcje
|