Blog > Komentarze do wpisu

Dzień V. Seks i wolna wola

"Tutaj właśnie zarysowuje się owo napięcie pomiędzy dynamiką popędu a dynamiką własną woli. Popęd sprawia, że wola pożąda i pragnie osoby ze względu na jej wartość seksualną, wola natomiast nie poprzestaje na tym. Jest wolna, czyli zdolna do tego, by pragnąć wszystkiego w relacji do dobra bezwzględnego, dobra bez granic - szczęścia. I tę właśnie zdolność, tę swoją naturalną, szlachetną potencjalność, angażuje w stosunku do tamtej osoby. Pragnie dla niej dobra bezwzględnego, dobra bez granic, szczęścia - i w ten sposób jakby równoważy czy też okupuje wewnętrznie to, czego od owej osoby "drugiej płci", pragnie dla siebie." [s.122]

Jak odróżnić przyjemność od szczęścia? Działanie popędu od decyzji woli skierowanej na prawdziwe dobro? Nie jest to proste w danej chwili. Moment, chwila – jest pełne swoich własnych wrażeń, które są tak wielowątkowe, że trudne do rozpoznania. Zwłaszcza jeśli hormony zaczynają swoją grę. Na dobrą sprawę można to rozeznać tylko w dłuższej perspektywie – patrząc na to, co już było, co jest i to, co będzie. Linia czasu ma tu decydujące znaczenie. To ona pokazuje, czy chodzi o dobro bezwzględne, czy to jest prawdziwe szczęście, czy też po chwili rzeczywistość staje się nie do zniesienia. Zetknięcie woli i dynamika popędu to tak jak przecięcie się dwóch prostopadłych. Jakie jest znaczenie punktu przecięcia? Każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

"Pożądliwość ciała pcha, i to z wielką siłą, do zbliżenia cielesnego, do współżycia seksualnego, ale zbliżenie to i współżycie wyrosłe na samej pożądliwości ciała nie jednoczy mężczyzny i kobiety jako osób, nie ma wartości zjednoczenia osobowego, nie jest miłością w jej właściwym (tj. etycznym) znaczeniu. Przeciwnie, zbliżenie i współżycie seksualne wyrosłe z samej pożądliwości ciała jest zaprzeczeniem miłości osób, u podstaw jego stoi bowiem ta znamienna dla czystej zmysłowości reakcja ukierunkowana na "użycie"." [s.135]

Każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Albo też odpowiedź rodzi się sama. Wyraża się w doświadczeniu jedności. W domyśle jedność staje się doświadczeniem pełnym pokoju i szczęścia. Jak by to nie brzmiało: to czuć.

Właściwie jest to bardzo skomplikowane. Jednak nie na tyle, by nie można było się w tym rozeznać. Ci, którzy żyją w związku – już mogą sprawdzać, jak to jest. I mam nadzieje, że potrafią dobrze rozróżnić to, co buduje, od tego, co tylko daje przyjemność. Warto już dzisiaj mierzyć się z odpowiedzią na pytanie: co to jest to dobro bez granic, które daję drugiej osobie. Co ja mogę dać drugiemu? Już dzisiaj można budować linię woli…

wtorek, 27 kwietnia 2010, prorekolekcje