Blog > Komentarze do wpisu

Dzień VI. Seks i granica grzechu

"Zmysłowość, a nawet pożądliwość ciała, sama z siebie nie jest jeszcze grzechem, grzechem bowiem może być tylko to, co płynie z woli - czyn odznaczający się odpowiednią świadomością i dobrowolnością (…). Tu właśnie jest próg grzechu - i dlatego pożądliwość ciała, która stale, habitualnie stara się nakłonić wolę do jego przekroczenia, słusznie została nazwana "zarzewiem grzechu". Od momentu, w którym wola przyzwala, zaczyna ona chcieć tego, co "się dzieje" w samej zmysłowości i pożądaniu zmysłowym. Odtąd wszystko to już nie tylko "dzieje się" w człowieku, ale on sam zaczyna jakoś to "czynić" - zrazu tylko wewnętrznie, wola, bowiem bezpośrednio jest źródłem czynów ("uczynków") wewnętrznych. Uczynki te posiadają wartość moralną, są dobre lub złe, jeśli są złe, nazywamy je grzechami." [s.145-146]

O co w tym chodzi? Na wolę miłości napiera pożądliwość. W momencie, w którym wola ustępuje naporowi – jest grzech. Do chwili, w której jednak prawdziwe dobro jest na pierwszym planie – jest to tylko pokusa i nie jest grzechem. Można powiedzieć, że tak długo jak człowiek kieruje sobą w dobrą stronę, wszystko jest w porządku. Jeśli pożądliwość zaczyna nim kierować – jest grzech. Czyli dopóki działamy jak ludzie, jest dobrze; gdy zwycięża w nas zwierzęcość, instynkt – przekraczamy granicę.

"„Grzeszna miłość” ma miejsce wówczas, gdy zamiast afirmacji wartości osoby i dążenia do prawdziwego jej dobra - co stanowi rdzeń prawdziwego „miłowania” – wdziera się w odniesienie do osoby drugiej płci, we wzajemny stosunek osób y i x, poszukiwanie samej przyjemności i rozkoszy związanej z przeżyciami zmysłowo-seksualnymi. Wówczas „używanie” wypiera „miłowanie”. Zło moralne zawarte w grzechu leży, jak wiadomo, w tym, że osobę traktuje się jako „przedmiot użycia” lub, że obie osoby, y i x, w ten sposób wzajemnie się traktują." [s.148]

Grzech ma nie tylko charakter subiektywny – zawarty w pozbyciu się panowania nad sobą. Również obiektywny – zejście z drogi afirmacji, prawdziwego miłowania. Z tej drogi nigdy nie można schodzić. To właśnie w tym miejscu pojawia się miejsce na nauczanie Kościoła odnośnie porządku miłości w wymiarze seksualnym. Czyli – ślub w Kościele robi różnicę.

Czym jest dla Ciebie ślub w Kościele? Jaką masz na ten temat wiedzę? Co jest w nim najważniejsze? Czy nie potrzebujesz w tym względzie edukacji?

środa, 28 kwietnia 2010, prorekolekcje