|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzień VII. Miłość potrzebuje formy"Subiektywizm uczucia ułatwia sugestię: to jest dobre, co się łączy z "prawdziwym" uczuciem, co od strony uczucia trzeba uznać za "autentyczne". Wyrasta pokusa sprowadzenia miłości do samych subiektywnych stanów emocjonalnych. "Miłość" chodzi wówczas za uczuciem jako za jedyną swą treścią i jedynym sprawdzianem. Afirmacja wartości osoby, dążność do jej prawdziwego dobra, do zjednoczenia w prawdziwym dobru wspólnym - to wszystko nie pojawia się w polu widzenia woli nastawionej subiektywistycznie na samo uczucie. Grzech rodzi się wówczas stąd, że człowiek nie chce uczucia podporządkować osobie i miłości, ale wręcz przeciwnie - podporządkowuje osobę i miłość uczuciu. "Grzeszna miłość" bywa często bardzo uczuciowa, nasycona uczuciem, które zastępuje w niej wszystko inne. Grzeszność jej nie leży w samym uczuciu, ale w tym, że wola uczuciem przesłania osobę, to zaś przekreśla wszelkie prawa i zasady obiektywne, które muszą rządzić zjednoczeniem osób, kobiety i mężczyzny." [s.147-148] Nie wystarcza jednak to, że się kochają… Miłość niesie w sobie dużo wątków obiektywnych. Co będzie jutro? Jak i z czego będziemy żyli? Czy jesteśmy gotowi na dziecko? Czy mamy do siebie zaufanie i czy miłość nas buduje? Czy stajemy się, jesteśmy lepsi? Wbrew wszystkiemu – miłość jest jak woda, która potrzebuje naczynia. Jest jak źródło, które potrzebuje odpływu. Jest jak rzeka, która musi mieć koryto. Czym jest dla Ciebie małżeństwo i rodzina? Jak postrzegasz te formy miłości? Spróbuj je opisać. czwartek, 29 kwietnia 2010, prorekolekcje
|